Mielno - zasłużony urlop z dzieciakami
W Mielnie spędzałem mój ostatni urlop. Po tym, jak zakończyliśmy w naszym zakładzie nasz najnowszy projekt związany z akcją reklamową, to byłem całkowicie wypalony. Żonka nie mogła doczekać się naszego wyjazdu nad morze. Była już z dziećmi w górach, ale latem morze, to przecież zawsze morze. Nasze pociechy aż piszczały z uciechy, bo przecież po raz pierwszy w życiu zobaczyły morze. Już kiedy przekroczyliśmy tablicę
Mielno wszyscy byli dobrze podnieceni. Ja tam kiedyś widziałem Mielno, więc chciałem się z rodziną podzielić troszkę moją znajomością topografii terenu, ale wnet okazało się to zbyteczne, bo z tamtego Mielna sprzed lat nie zostało wiele. Dwadzieścia lat, albo i więcej, to dużo czasu, a tym bardziej, że to miasteczko turystyczne i dzieje się wiele. Na plaży za to nic się nie zmieniło. Pozostała taka piękna i piaszczysta, jak podczas mojego obozu w ogólniaku. Urlop minął nam zdecydowanie zbyt szybko. Dzieciaki nie zdążyły nauczyć się pływać, a już było bardzo blisko. Nadrobimy to następnym razem.